 ?ukasz Stachowiak Jak powszechnie wiadomo wielu Polaków wyjechało w ostatnich latach do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu pracy, lepszego życia czy też przeżycia wielkiej przygody. Wśród wielu emigrantów znalazłem się i ja, a oto jak moimi oczyma wygląda ten wielokulturowy kraj wielkich możliwości. Pierwszą rzeczą, z którą każdy imigrant spotyka się już na lotnisku jest oczywiście język. Dobrze jest go znać zanim się tu przyjedzie bo jest absolutnie niezbędny do wszystkiego, począwszy od zapytania gdzie jest toaleta, na poszukiwaniu pracy skończywszy. Między bajki można włożyć historie, że można tu normalnie funkcjonować bez co najmniej podstawowej znajomości angielskiego. Niestety wielu Polaków nie potrafi mówić po angielsku albo zna język w niewystarczającym stopniu Ne jest to mile widziane przez Anglików i często zdarza się, że ludzie bez znajomości języka są oszukiwani lub wykorzystywani na różne sposoby, nierzadko przez swoich współziomków, takie polskie „piekiełko”... Tak więc bez umiejętności dobrej komunikacji w języku angielskim nie ma co liczyć na dobra pracę. Inna sprawą jest fakt, że język angielski, a zwłaszcza wymowa często różni się od tej jakiej uczyliśmy się w szkole, niezbędny jest czas żeby się „osłuchać” zanim zacznie się wszystko rozumieć. Na szczęście Anglicy są bardzo wyrozumiali w tym względzie i bez problemu powtarzają jeszcze raz jeżeli nie rozumiesz. Pół biedy jak mieszkasz na południu kraju gdzie akcent jest w miarę przystępny dla przeciętnego mieszkańca Europy wschodniej, im dalej na północ tym gorzej, a juz rozmowa z prawdziwym Szkotem to nie lada wyzwanie. Rząd angielski stara się pomagać imigrantom oferując darmowe (do 2007 roku) kursy j. angielskiego, z których warto skorzystać, gdyż oprócz doskonalenia swoich możliwości lingwistycznych po zdaniu egzaminu każdy otrzymuje certyfikat Uniwersytetu Cambridge honorowany w większości krajów w Europie i na świecie. Kolejna rzecz., o której chciałbym wspomnieć to jedzenie. Jedzenie to rzecz, za którą tęskni się, obok rodziny rzecz jasna, najbardziej. Angielska kuchnia nie oferuje nam Polakom takich dań do jakich przywykliśmy w domu, słynne „fish and chips” nigdy nie zastąpią schabowego czy pierogów. W Anglii nie uświadczysz też prawdziwej kiełbasy i porządnego chleba, toteż każda przywieziona śląska i każdą pajdę chleba traktuje się jak najcenniejszy skarb. Całe szczęście, ze wraz z falą imigrantów powstało dużo sklepów, w których można kupić polskie produkty, niestety w angielskich cenach. Inne są również pory, w których spożywa się posiłki, nikt nie jada tu obiadu o godzinie 14-15, jest za to lunch (ok. 12 – 13) i w każdym miejscu pracy i każdej szkole wszyscy mają godzinną przerwę na posiłek i regenerację sil co jest bardzo korzystne dla organizmu ale niestety wydłuża czas pracy. Po pracy (ok. 17) w każdym domu jest tzw. "tea” (ang. herbata), nie ma to jednak nic wspólnego z herbatą, można powiedzieć, że jest to taki polski obiad, niestety zamiast ziemniaków są tu frytki, a zamiast schabowego odgrzewane w mikrofalówce kawałki piersi z kurczaka. W Anglii nie jada się typowej kolacji jeżeli nie wychodzi się na nią do restauracji, w zamian za to po „tea” można zjeść „pudding” czyli jakiś deser. Trudno nie wspomnieć o słynnej angielskiej herbacie, którą Anglicy piją dosłownie litrami, koniecznie z mlekiem. Pewnego razu zrobiłem sobie herbatę z cytryną co wzbudziło wielkie zdziwienie u moich angielskich znajomych. Do herbaty oczywiście ciastka, których rodzajów i smaków nie da się zliczyć. Anglicy to naród, trzeba przyznać, tolerancyjny biorąc pod uwagę sytuację jaka panuje w ich kraju (zalew imigrantów z praktycznie całego świata). Anglicy są bardzo mili i zawsze pozdrawiając się pytają „jak się masz” (ang. How are you), po dłuższym pobycie orientujesz się jednak, że jest to tylko zwrot grzecznościowy i nikt nie oczekuje od ciebie innej odpowiedzi jak „dziękuję, mam się dobrze” (ang. I’m fine, thank you). Anglicy nigdy nie są, tak jak my Polacy, bezpośredni w swoich wypowiedziach, innymi słowy Anglik nigdy nie powie Ci w twarz nic złego o Tobie nawet jeśli tak myśli, co najwyżej w bardzo grzeczny sposób da Ci do zrozumienia, że cos jest nie tak. Anglicy mają generalnie bardzo dobre zdanie o Polakach, doceniają naszą chęć do pracy i fachowość, często dziwią się jak można pracować po 10-12 godzin dziennie bez przerwy na lunch czy chociażby herbatę, mimo to coraz częściej narzekają, że jest Nas po prostu za dużo i odbieramy im pracę, nie podoba im się też gdy nie potrafimy rozmawiać po angielsku. Temat, który nie sposób pominąć to rozmowy o... pogodzie. Nie ma dnia żeby Anglicy nie rozmawiali o pogodzie, a to że zimno, a to że pada, a to że... dawno nie padało. Często pytają o pogodę w Polsce i nie mogą się nadziwić jak można znieść 25-stopniowy mróz. Mitem jest też tzw. „angielska pogoda” czyli codzienne opady deszczu. Co prawda pada tu ale powiedziałbym, że niedużo więcej niż w Polsce. No a jak juz spadnie śnieg (zwykle raz na 4-5 lat) to prawdziwe wydarzenie, warte co najmniej zrobienia kilku zdjęć do rodzinnej kroniki, i prawdziwy... paraliż. Zeszłej zimy gdy spadł śnieg zamknięto połowę szkól w Anglii, a większość dorosłych nie poszła do pracy! Na szczęście śnieg stopniał po 2 dniach i wszystko wróciło do normy. Potraficie sobie wyobrazić podobną sytuacje w Polsce? Nie chodzilibyśmy do szkoły i pracy przez co najmniej 2 miesiące w roku. Bardzo popularnym tematem, zwłaszcza wśród męskiej części społeczności, jest sport. Większość mężczyzn i chłopców w Anglii jest fanami jakiegoś klubu piłkarskiego lub rugby i co dziwne, bardziej utożsamiają się ze swoją ukochaną drużyną, niż z narodowa reprezentacją. Sam miałem okazję być na słynnym stadionie „Old Trafford” i oglądać mecz Manchesteru United z AC Milan, atmosfera niepowtarzalna i żadnych rozrób z którymi w przeszłości organizatorzy meczów mieli duże problemy. O życiu tutaj można by pisać bardzo wiele, tyle historii ilu Polaków wyjechało na wyspy, wielu znalazło tu swoje miejsce na Ziemi, wielu zawiodło się i wróciło do kraju, duży odsetek chce zostać tu na stałe. Bycie tu to wspaniałe doświadczenie życiowe, sprawdzian umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach w obcym kraju, zdobywanie nowych umiejętności i możliwość poznania nowych ludzi z całego świata. Mnie osobiście jednak „ciągnie” do Ojczyzny w której się wychowałem i w której jest moje miejsce, a Anglia to dobry epizod w moim życiu i myślę, że większość emigrantów z Polski podziela moją opinię. Gorące pozdrowienia z Anglii ?ukasz Stachowiak |