|
Poradnik dla:
1) Przyszłego, pełnego obaw studenta, który nie wie, co robić dalej i czy warto w ogóle cokolwiek robić po maturze… 2) Rwącego sobie włosy z głowy rodzica, który obiecał sobie zaakceptować każdy wybór swojego dorosłego dziecka, ale powoli zaczyna tego żałować… 3) Dziadków, którzy będą musieli wspierać swojego wnuka i pomagać mu przezwyciężać jego strapienia zarówno natury duchowej, jak i finansowej… A teraz poważnie: jeśli masz problem, bo chcesz studiować w wielkim mieście, ale oprócz pokusy – marzenia masz mnóstwo obaw, a Twoi rodzice i dziadkowie stawiają zarówno sobie, jak i Tobie kolejne znaki zapytania, to może niektóre z tych wątpliwości znikną po przeczytaniu tego miniporadnika rozpruwacza obaw. Kiedy przeraża Cię wielkie miasto… Tramwaje, ronda, korki i tysiące ulic – spokojnie! To tylko z daleka tak groźnie wygląda i przypomina dżungle, w której łatwo się zgubić. Prawda jest taka, że kiedy już znajdziesz się w tej dżungli i zaczniesz zaprzyjaźniać się z jej wszystkimi osobliwościami, dojdziesz do wniosku, że przestrzeń ta wcale nie jest taka straszna, a te „okropne” tramwaje i autobusy miejskie są najlepszą rzeczą , jaka mogła Cię tu spotkać, bo mimo że czasami będziesz się wkurzał na ich niesubordynację (czyt. spóźnienia), to zawiozą Cię dokąd tylko zapragnieszJ Wystarczy, że nie jesteś analfabetą, wiesz co to jest mapa i zapamiętasz magiczną formułkę: „przepraszam, wie pan/i gdzie jest/ jak dojechać….”, a problem ewentualnego zgubienia się w wielkim mieście znika!! Zresztą sam się przekonasz, że po pół roku to „wielkie” miasto wcale nie będzie wydawało Ci się bardziej skomplikowane niż Twoja rodzinna miejscowość i sam będziesz udzielał informacji, kiedy ktoś zaskoczy Cię taką magiczną formułką na ulicyJ P.S. Dobra rada: kiedy mimo wszystko nie chcesz sam zmierzyć się z nieznajomą dżunglą, to poproś znajomego, który już tam studiuje! Zapewniam, że na pewno nie odmówi – w końcu będzie mógł komuś pokazać jak dobrze zna miastoJ I rozwiązanie drugie: na pierwsze spotkanie ze swoją nową uczelnią pojedź ze swoim dobrym znajomym, który też nie zna miasta – we dwoje zawsze raźniejJ Kiedy masz problem z wyborem kierunku studiów… To tak jakbyś go nie miał. Pewnie myślisz sobie: „łatwo powiedzieć, ale …” Zapewniam Cię, że nie ma żadnego „ale”!!!! Jeśli masz jakiekolwiek zainteresowania, albo w czymś jesteś dobry, to wybierasz z setek propozycji. Włącz komputer i szukaj! Uczelnie prześcigają się w ofertach, otwierają nowe kierunki, specjalizacje, piszą co można robić po ich ukończeniu itd., itp., więc na pewno znajdziesz coś dla siebie. Kiedy uważasz, że nie dasz rady… O tym nigdy się nie przekonasz jeśli nie spróbujesz!!! Mówi się, że do odważnych świat należy więc i Ty się nie zastanawiaj tylko go zdobywaj stawiając sobie kolejne cele i zadania. Studia to nic strasznego i jeśli tylko lubisz to, co robisz i masz trochę chęci, to naprawdę dasz radę!!! No i zawsze zostaje wersja wiecznego studenta (chyba wcale nie tak złaJ). A tak serio to studia to tylko kolejny etap Twojej edukacji do którego trzeba się przyzwyczaić tak samo jak do liceum czy technikum po gimnazjum. Tutaj tylko zamiast kartkówek są koła, a zamiast sprawdzianów egzaminy, więc jak widzisz dużo się nie zmienia. Pewnie spędzisz kilka nocy nad książką przed egzaminem, ale po kilku pierwszych tak się przyzwyczaisz, że nie będzie robiło Ci to większej różnicy. I pamiętaj – wszystko można zdać! Jak się nie udaje za pierwszym razem to jest drugi i trzeci itd. aż do skutkuJ P.S. Na niektórych egzaminach najlepszą metodą jest 3´Z czyli „Zdać – Zakuć – Zapomnieć” więc nie ma się co przejmować, że nie wszystko czego nauczysz się do egzaminu pozostanie Ci w głowie na zawsze. Aha i jeszcze jedno: wykładowcy profesorowie to też ludzie! Nawet na egzaminie kawały opowiadają. Kiedy uważasz, że nie stać Cię na studia… Rzeczywiście można się przerazić, bo trzeba przecież gdzieś mieszkać i za coś żyć. Ale pieniądze na studia można zdobyć jeśli tylko się chce. Zacznę od stypendiów. Są różne rodzaje w zależności od sytuacji w jakiej się znajdujesz, ale ogólnie powiedzmy, że jest stypendium socjalne i naukowe. W przypadku tego pierwszego, jeśli dochody Twoich rodziców są niskie to wystarczy to udokumentować, czyli przynosisz zaświadczenia o dochodach członków Twojej rodziny (szczegółów udzielają panie w dziekanacie!!) i jeżeli rzeczywiście nie przekraczają one określonej kwoty, to otrzymujesz co miesiąc ustaloną kwotę pieniędzy. Każdego miesiąca jest to ta sama suma pieniędzy, która (z tego co mi widomo) może wahać się od 200 do 800 złotych (a czasami jeszcze więcej), wszystko to zależy od wykazanych dochodów, odległości uczelni od miejsca zamieszkania, sytuacji rodzinnej i oczywiście decyzji komisji. P.S. pamiętaj, żeby zaraz po dostaniu się na studia zdobyć dokładne informacje o tym, co zrobić tzn. jakie dokumenty dostarczyć i do kiedy, aby uzyskać stypendium. Drugim sposobem na comiesięczne zasilanie konta jest stypendium naukowe. Otrzymujesz je za jak to się mówi „dobre wyniki w nauce”. Wcale nie trzeba być kujonem czy dziobakiem, żeby je otrzymaćJ Wystarczy się postarać i oczywiście trochę szczęścia na egzaminach. Wysokość stypendiów naukowych jest różna na poszczególnych uczelniach i nie ma możliwości zdobycia aż tak dużych kwot jak w przypadku stypendium socjalnego, ale średnio jest to od 150 – 300 (czasami 400) złotych. Poza tym istnieje jeszcze możliwość pracy. Studenci w wielkich miastach nie mają problemów z jej znalezieniem, ponieważ agencje reklamowe, bary, sklepy, markety itp. chętnie przyjmują do dorywczej pracy studentów, bo sami na tym zyskują. A co możesz robić? Rozdawać ulotki, pracować na promocjach, na różnego rodzaju infoliniach, udzielać korepetycji, opiekować się dziećmi, układać towar na półkach, pracować jako kelner czy barman – to tylko niektóre, najbardziej popularne wśród studentów zajęcia, ale tak naprawdę student to człowiek kreatywny, który żadnej pracy się nie boi, więc może robić co tylko chce. Udaje się też w czasie studiów znaleźć pracę związaną z kierunkiem studiów i wtedy łączysz przyjemne z pożytecznymJ P.S. Początkowo może Ci się wydawać, że łączenie studiów dziennych z pracą jest niemożliwe, ale jak tylko wejdzie się w ten rytm studiów i zapozna się choć trochę z miastem i uczelnią, to naprawdę taka dorywcza praca, nawet tylko w same weekendy staje się rozrywką i sposobem zdobycia nowych doświadczeń, poznania fajnych ludzi, a to wszystko w najmniej spodziewanym momencie może przydać się w przyszłościJ Oczywiście są jeszcze rodzice i dziadkowie, którzy w miarę możliwości pewnie będą Ci pomagać, ale nawet jeżeli nawet w minimalnym wymiarze rodzice nie są w stanie dołożyć Ci do studiów, to pozostaje jeszcze kredyt studencki. Jest to naprawdę korzystna oferta, ponieważ jest bardzo nisko oprocentowany. Możesz przez całe studia co miesiąc dostawać 600 złoty, a dopiero 2 lata po ukończeniu studiów (czyli już po znalezieniu pracy) zaczynasz go spłacać. P.S. Jeśli jesteś zainteresowany kredytem, to o szczegóły i procedurę (ta akurat nie jest trudna) możesz pytać w każdym oddziale WBK. Kiedy zastanawiasz się ile kosztują takie dzienne studia… Tego nie można jednoznacznie określić, bo wszystko zależy od Twoich wymagań, rozrzutności itp. Ale powiem tak (na przykładzie Poznania): za mieszkanie (ze wszystkimi opłatami) średnio 300 – 450 zł, Kom karta (czyli miesięczny bilet na wszystkie środki komunikacji miejskiej) ok. 45 zł. Trochę pieniędzy też pewnie będziesz wydawał na ksero (ale plus jest taki, że tu nie zdzierają ze studentów, bo znajdziesz już takie za 6gr od strony), no i pozostaje jeszcze kwestia jedzenia… Zasada jest taka: trzeba jak najwięcej przywozić z domuJ czyli wszystkie możliwe zaprawy z babcinych zapasów już nie będą się marnować! Jedno jest pewne – po studiach już nie będziesz mógł patrzeć na wszystkie błyskawiczne zupki w proszku, topione sery, makaron i ryż we wszelkiej postaciJ To, że student nie odżywia się najlepiej nie jest mitem, ale jak już się ma dość własnych eksperymentów w kuchni (czyli mieszania wszystkiego co jest w lodówce – gorzej jak nic tam nie ma, a i tak się zdarzaJ), to zawsze można zamówić pizzę, bo w niektóre dni tygodnia dostaje się druga gratis albo iść do baru mlecznego, bo jak dopisze Ci szczęście zjesz całkiem dobry obiad już od 4zł!!! A druga zasada dotyczącą jedzenia brzmi: w czasie pobytu w domu najedz się tak, żeby na kolejny tydzień Ci wystarczyło, a najlepiej jeszcze przed wyjazdem do domu oszczędzaj swój żołądek, szykując miejsce na domowe smakołyki. Pamiętaj nikt nie ugotuje Ci tak dobrego obiadu jak mama czy babcia, które już tak za Tobą się stęskniły, że spełnią każdą Twoją głodomorską zachciankęJ P.S. Jeśli zastanawiasz się co jest lepsze czy akademik, czy wynajmowanie mieszkania ze znajomymi, a może pokój u starszej pani, to nie pomogę Ci w podjęciu decyzji, bo każda z tych opcji ma swoje plusy i minusy i wiele zależy od Twojego temperamentu. Sam musisz zdecydować, która opcja najbardziej Ci odpowiada. Powiem tylko tyle, że nie ma zbyt dużej różnicy w cenie miedzy nimi, chociaż akademik wyjdzie Cię nie dużo, ale mimo wszystko taniej. Kiedy zastanawiasz się czy warto… NIE ZASTANAWIAJ SIĘ! Jest wiele zalet studiów dziennych i na pewno nie wszystkie tu wymienię, bo przecież sam się o nich wkrótce przekonasz, ale w ramach zachęty wymienię kilka. Po pierwsze to na pewno szkoła życia, odpowiedzialności, samodzielności i oczywiście wolności na którą każdy z nas czeka, bo ciągle nam się wydaje, że rodzice nam ją ograniczają mieszkając z nami. Tutaj jżz nie ma rodziców. Nie ma śniadania przed wyjściem z domu, które robiła mama, ale nie ma też szlabanu, bo za późno do domu wróciłeś. Studia to naprawdę czas, gdzie poznajesz swoje możliwości, gdzie sam radzisz sobie z problemami, uczysz się na własnych błedach i zdobywasz doświadczenia, które na pewno zostaną wykorzystane w przyszłości!!! Dobra wystarczy tych patetycznych słów i przejdźmy do imprezJ Bo przecież studia to czas niezapomnianych imprez, a student to osobnik o cechach ludzkich, ale z niebywale rozwiniętymi skłonnościami imprezowiczaJA biorąc pod uwagę, że mimo wielu ułomności student to także istota kreatywna i pomysłowa, to nie są to zwyczajne imprezy, ale np. domówki, na które trzeba się przebrać (np. obowiązuje styl lata 60, albo postacie z bajek itp.) albo przyjść w piżamie. Tutaj atrakcją zawsze są sąsiedzi, którzy dobijają się do drzwi prosząc o ciszęJ Dlatego też imprezy urządzane w akademikach również mają swój urok, bo wtedy cały akademik imprezuje i nie trzeba przejmować się sąsiadami. Zawsze jeszcze można wyjść na miasto i iść na bounsy do jakiegoś klubu, a tych w akademickich miastach pod dostatkiemJ Co więcej w niektórych są zniżki dla studentów na piwoJ P.S. O tym fragmencie dotyczącym imprez nie musisz mówić rodzicomJ A może nie lubisz imprez? To też nie musisz się martwić, że nie będziesz miał co robić w wolne wieczory, bo jest sporo koncertów (i takich większych kapel/ zespołów, ale też małych „klubowych”), możesz iść do teatru, kina, muzeum, na kręgle, a jeśli lubisz spacerować to parków, zoo, ogrodów botanicznych itp. też Ci nie zabraknieJ Jedną wielką zaletą są też przecież same studia, a nie tylko to co się z nim łączyJ Zdobywasz wiedzę, w większości przypadków również jakąś praktykę, a jeśli lubisz podróżować, to możesz wyjechać na stypendium za granicę (to wcale nie jest trudne, a w dodatku w ramach takiego wyjazdu dostaje się także specjalne stypendium). Wyjazdy takie wśród studentów są ostatnio bardzo popularne, bo to przecież niezwykła przygoda postudiować sobie na jakimś zagranicznym uniwersytecie np. w Niemczech czy Czechach (są też bardziej egzotyczne miejscaJ), a przy okazji szkolisz język, poznajesz nową kulturę, a do grona Twoich znajomych dołączają kolejne osoby. Kiedy masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości… Mam nadzieję, że już nie masz, ale jeśli tak to może powiem coś tak naprawdę od siebie: nie było ani jednej chwili od czasu, kiedy zaczęłam studia, w której żałowałabym swojego wyboru, bo studia to przecież przedłużenie naszej młodości, wolności i beztroski. Nie żałuję swojego pomaturalnego wyboru, choć sama nie wiem skąd wzięła się u mnie ta determinacja i w końcu sama decyzja, żeby rozpocząć studia dzienne, bo sama, podobnie jak Ty, stałam przed tymi samymi dylematami. Z perspektywy czasu te wszystkie dylematy wydają się śmieszne i zupełnie niepotrzebne. Na studiach poznasz nowych ludzi (kto wie może któryś z Twoich kolegów z roku zostanie wybitnym naukowcem i będziesz miał czym chwalić się dzieciom), nowe środowiska, może swoją miłość i najlepszych przyjaciół, z którymi będziesz utrzymywał kontakt do końca życia... Ale o tym wszystkim musisz przekonać się sam więc już dłużej się nie zastanawiaj, tylko zdaj tę maturę i rozpocznij nowy, szalony, ale już bliski dorosłości etap swojego życia, który po latach na pewno będziesz dobrze wspominał!!! Drodzy rodzice… Nie ma co tęsknić, bo to już nie dzieci, a studia to najlepszy czas, żeby mogły się usamodzielnić. I tak będą wracać, jak tylko zaczną tęsknić za posprzątanym pokojem i domowym obiadem, kiedy tylko zupy i makaron się im znudzą. Poza tym łatwiej stopniowo przyzwyczajać się do myśli, że kiedyś Twoje dziecko na stałe wyfrunie z rodzinnego gniazda. Kochani dziadkowie… Nie musicie martwić się o swoich wnuków! Wy sami nie jedno przeżyliście, a oni na studiach sobie nie poradzą? A to czego się od Was nauczyli, będą zawsze pamiętać. Wracać będą często, bo gdzie tak można odpocząć jak przy babci, która ugotuje Ci obiad albo zostawi dla Ciebie najlepsze, skrzętnie ukrywane przed wszystkimi, zaprawy, konfitury itp? No i gdzie tak można odpocząć od zabieganego życia, jak przy rozmowie z dziadkiem, który przy okazji podreperuje studencką nadczęrpniętą kieszeń? A na sam koniec STUDIOWNICZEK wyrazów, które wkrótce również w twoim języku będą na co dzień królowaćJ Dziekanat – to tutaj nastąpi twoje pierwsze spotkanie z uczelnią i odtąd będzie to miejsce, gdzie załatwisz właściwie wszystko. Nie zdziw się tylko jak panie w dziekanacie będą niemiłe, bo to akurat ich cecha rozpoznawcza. Lektoraty – to po prostu zajęcia z języków obcych. Rektor – jak dobrze pójdzie to zobaczysz go może raz czy dwa razy w czasie studiów, więc za bardzo nie ma się co nim przejmować. Warto jednak na wszelki wypadek wiedzieć jak się nazywa, skoro już stoi na czele twojej uczelni. Kolokwium – a raczej koło w studenckim slangu. Brzmi trochę przerażająco, ale to zwykła kartkówka czy sprawdzian z zajęć. Wejściówka – to z kolei niezapowiedziana kartkówka. Mówi się: nie zdasz wejściówki to nie możesz uczestniczyć w zajęciach, ale generalnie mało kto to stosuje. Egzamin – to jedno z bardziej wiejących grozą słów, ale też do przeżycia. Końcowy duży sprawdzian z całości materiału z danego przedmiotu (może być pisemny albo ustny). Sesja – czas wytężonej pracy studenta. Może być ciągła (egzaminy zdawane na bieżąco w ciągu semestru) albo zimowa czy letnia czyli specjalnie wydzielony czas na zdawanie egzaminów po zakończeniu semestru. W tym czasie zapewne będziesz faszerował się kawą, witaminami i wszystkimi musującymi płynami na koncentracje i pamięćJ Wykład – jak jest ciekawy to Twoim jedynym zajęciem jest słuchanie i notowanie, a jak nie to możesz spać albo czytać książkęJ Siedzisz w dużej sali, z całym swoim rokiem, więc przy odrobinie kreatywności możesz się skrzętnie ukryć i zająć własnymi sprawamiJ Ćwiczenia – trochę gorsza wersja wykładu, bo tu raczej musisz brać czynny udział i być przygotowany do zajęć. Siedzisz w małej sali i małej grupie więc nie da się być niezauważonym. Biblioteka – a raczej częściej będzie to liczba mnoga tego obiektu, bo czasami żeby coś wypożyczyć sporo się nachodzisz po mieście, ale w końcu, kiedy już w ręku będziesz trzymał swoją książkową zdobycz, będziesz mógł z satysfakcją powiedzieć jak w reklamie Mastercard, że uczucie to jest bezcenne. Czytelnia – definicja zależy od kierunku studiów, bo dla humanistów jest to prawie drugi dom, w którym zdarza się zasnąć nad książką, ale pozostali tylko coś wiedzą o jej istnieniu i nie odczuwają większej potrzeby nawiązywania z nią bliskich kontaktów. Impreza – tego chyba nie muszę tłumaczyć…J Opiekun roku – ktoś z grona wykładowców, kto został przydzielony do opieki nad Twoim całym rokiem, więc w razie jakichś pytań, niejasności można zwrócić się do niego o pomoc. Grupa dziekańska – to ludzie z którymi zostałeś związany na najbliższy czas. Taka szkolna klasa., tylko że częściej ulega rotacji. Indeks – świadectwo twoich tryumfów i porażek, które będziesz mógł pokazać swoim potomnym Trochę inna wersja szkolnego dzienniczka. |