 Wśród licznych imprez wpisanych od lat w kalendarz kulturalny Bukówca Górnego, Festyn Wiejski był nowością. Różnorodne atrakcje umilały uczestnikom czas stanowiąc okazję do wspólnej zabawy. Mimo, że nie był to festyn charytatywny, istniała okazja dobrowolnej pomocy chorej na białaczkę dziewczynce – Magdzie. „Spora grupka ludzi, którym się chce” Pomysł narodził się w głowie jednego człowieka – sołtysa, pana Tadeusza Malepszego. Zaraził nim współpracowników z Rady Sołeckiej oraz wszystkie organizacje społeczne działające w Bukówcu. „Spora grupka ludzi, którym się chce”, jak powiedziano później przy okazji podziękowań, wzięła sprawy w swoje ręce i sprawnie podzieliła się zadaniami. W efekcie w słoneczne niedzielne popołudnie 5 lipca 2009r., boisko strażackie przy Sali WDK zapełniło się ludźmi i rozbrzmiało radosnym echem.
„Hej Festyn, hej Wiejski!” Około czternastej strażacy z OSP Bukówiec Górny popisali się pokazem gaszenia ognia. Ale nie była to taka zwykła akcja... Razem z dźwiękiem syreny strażackiej, siłą koni niemechanicznych wjechał na plac wóz strażacki – taki, jaki pamiętają nasi dziadkowie. Gdy panowie walczyli z płonącymi drwami, pojawiły się trzy oryginalne jednośladowce. Rowerami przyjechali doświadczeni strażacy: Zygmunt Mocek, Józef Kasperki i Józef Szkudlarczyk. Do pojazdu tego ostatniego przymocowany został migający alarmowo kogut. Słowa „Hej Festyn, hej Wiejski! Bawcie się beztrosko, bo zabawa tu jest czwartą cnotą boską” stanowią fragment piosenki, którą usłyszeliśmy podczas występu kabaretu „Dziura” z Bukówca Górngo. Skecze takie jak: „Targ”, „I Mistrzostwa Gminy Włoszakowice w sportach ekstremalnych” czy „Niższy personel medyczny” wywoływały salwy śmiechu i gromkie brawa. Po pysznej zabawie nastąpiła część bardziej oficjalna. Sołtys wraz z radnymi i ludźmi zaangażowanymi w organizację Festynu Wiejskiego powitali uczestników imprezy. Podziękowano też wszystkim, którzy nie szczędzili sił, aby ten radosny dzień zapisał się w historii miejscowości. Na pytanie, czy podobne święto miałoby się odbyć ponownie za rok zebrani odpowiedzieli twierdząco spontanicznymi oklaskami. Była również mowa o chorej na białaczkę Magdzie. Poinformowano o stoisku, które znajdowało się pod sceną. Stała tam skarbonka, w którą można było przez całe popołudnie przekazywać swoją ofiarę na leczenie dziewczynki. Wielu ludzi wspierało ją także dobrym słowem wpisywanym do pamiętnika. Istniała poza tym możliwość wypełnienia deklaracji o gotowości podarowania komuś życia, czyli odrobiny swojego szpiku kostnego, który jest jedynym ratunkiem dla niejednego chorego na białaczkę człowieka. Tego dnia zebrano 8 deklaracji od osób chętnych do przebadania krwi w celu zostania członkiem banku szpiku kostnego i ewentualnego bycia dawcą. Tymczasem głos zabrał Antoni Marcinek, zaangażowany społecznie mieszkaniec Bukówca, który sypał dowcipami jak z rękawa. Czas umilała również obecność kataryniarza z Leszna. Opowiedział historię stuletniego instrumentu, a chętnym pokazywał nawet mechanizm jego działania. „Za grosik lub dwa kataryniarz dla państwa gra” – takie słowa wraz z dziesięcioma różnymi melodiami rozbrzmiewały po placu. Nie mogło w tym dniu zabraknąć szkolnego zespołu regionalnego z Bukówca Górnego. Młodzież nie tylko zatańczyła i zaśpiewała, lecz ponadto zaprezentowała szereg tradycyjnych zabaw na świeżym powietrzu. Na festynie wystąpiły też zespoły śpiewacze: „Złota jesień” i „Śpiewaj z nami”. Gościem specjalnym był Zespół Pieśni i Tańca „Żeńcy” z Nietążkowa. Prezentował folklor różnych regionów Polski. Widzieliśmy ich zatem w strojach krzeszowskich, łowickich, lubelskich, a nawet jako górali beskidzkich. Tak bogata oferta artystyczna wynika z faktu, że „Żeńcy” należą do zespołów stylizowanych na ludowe, podczas gdy lokalne zespoły bukówieckie są autentyczne. Pod wieczór na dużym boisku przy szkole miał miejsce pokaz woltyżerki kozackiej w wykonaniu grupy Pawła Apolinarskiego. Popis ryzykownej akrobacji na koniach okazał się niezwykle efektowny i emocjonujący. Przez cały czas trwania festynu, w remizie strażackiej działała strzelnica zorganizowana przez TG Sokół. To miejsce na brak zainteresowania narzekać nie mogło. Na najlepszych czekało sześć błyszczących pucharów. Te prestiżowe trofea zdobyli - w kategorii kobiet: Sabina Śliwa (I miejsce), Maria Sołtysiak (II miejsce) i Patrycja Jurga (III miejsce) ; w kategorii mężczyzn: Dawid Nowak (I miejsce), Aleksander Śliwa (II miejsce) i Jerzy Kulas (III miejsce). Przy Sali WDK mile spędzano czas przy kawie i ciastku. Pyszne słodkości upiekły życzliwe bukówczanki. Całkowity dochód z działalności kawiarenki i strzelnicy przekazany został na leczenie Magdy. Również chłopcy wożący dzieci na kucyku należącym Henryka Lorycha wrzucili wszystkie zebrane w ten sposób pieniążki do skarbonki pod sceną. Około godziny 20.30, młodzież z TG Sokół zaniosła oryginalnie zamkniętą skarbonkę oraz pamiętnik z życzliwymi wpisami do domu Magdy Sierackiej. Prezent od ludzi dobrej woli sprawił jej wiele radości. „Musielibyście to widzieć! Taki banan na twarzy gdy nas zobaczyła!” – mówi Ania Gbór z TG Sokół, jedna z osób wydelegowanych do wręczenia skarbonki. „Cieszę i jestem wszystkim wdzięczna, bo to się teraz bardzo przyda”, powiedziała Magda. Wieczorem odbyła się zabawa taneczna, do której przygrywał zespół „Play”. Uczestnicy bawili się aż do późnych godzin nocnych.
Co Pan powie o festynie? Takie pytanie zadaliśmy pomysłodawcy imprezy. Pan Tadeusz Maleszy odpowiada: „Jako jeden z organizatorów uważam, że festyn był udany. Pogoda dopisała, frekwencja też. Na pytanie, czy Festyn Wiejski miałby się odbyć za rok, powinni odpowiedzieć mieszkańcy Bukówca. Jeśli będzie taka wola i potrzeba społeczeństwa, to my jako rada sołecka dołożymy wszelkich starań, aby impreza stała się cykliczną. Przy czym należy dodać, że festyn nie miał na celu przyniesienie dochodu sołectwu czy organizacjom bukówieckim. Nie była to też impreza o charakterze charytatywnym. Po prostu chcieliśmy wspólnymi siłami zrobić coś dla siebie nawzajem, dla dobrej zabawy przede wszystkim. Jeśli chodzi o zbiórkę na leczenie Magdy, to nikt nie wie i nie chce wiedzieć, ile pieniędzy było w skarbonie. Nie pomógł jej komitet organizacyjny, ale ci, którzy zostawili serce przy skarbonie. Należy zaznaczyć, że prezent, który otrzymała, stanowił dar od społeczności, od ludzi obecnych na festynie, a nie od sołtysa, rady sołeckiej, czy kwestującej młodzieży. Mieszkańcy Bukówca powinni wiedzieć, że razem da się zrobić wiele. Każdy z nas może zachorować i potrzebować pomocy, nie tylko finansowej. Każdy też może się zwrócić o taką pomoc i w miarę możliwości zostanie mu udzielona.”
|